A tu znów idzie zima. Więc robię kwiaty i czekam na wiosnę. Bardzo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowanie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 stycznia 2011
sobota, 6 listopada 2010
Trenuję, filcuję
Po warsztatach mam wielką chęć by nauczyć się porządnie filcować kwiaty i dredy, więc trenuję na resztkach wełny, które mi pozostały. Taki trening to mnóstwo radości i świadomość, że sporo mam jeszcze roboty :-)
Jakość jest jaka jest, ale wybaczcie, wciąż dysponuję tylko komórką :(
No i jeszcze jeden długi dred.
piątek, 29 października 2010
Moje pierwsze warsztaty
Warsztaty - świetna sprawa. Nie sądziłam, że aż tak mi się spodoba. Ale w końcu lubię poznawać nowe techniki, więc sprawiły mi mnóstwo radości. Zrobiłam swój pierwszy filcowy kwiat na dredzie i bransoletę. A jutro nauczę się robić etui.
Moja miłość do filcu stale rośnie :-)
Polecam serdecznie: SztukaPuka
sobota, 2 października 2010
Tam gdzie się błękit stapia z betonem
Połączenie błękitów i szarości jest chyba moim ulubionym. Nie ostatnio, ale tak w ogóle. Był nawet taki okres w moim życiu, gdy właściwie wszystkie moje sweterki i bluzki były albo szare, albo błękitne. Moja córka, które je wtedy ode mnie pożyczała, doskonale to pamięta. Ale to chyba nic złego, zwłaszcza, że przez ten czas dorosłam też do innych barw i nawet nie wiem, czy dziś umiałabym wskazać tę ulubioną.
Mam małą przerwę w filcowaniu. Głównie dlatego, że w telewizji nie ma nic ciekawego, a to podczas filmów najlepiej mi wychodzą kulki ;-) Pocięłam już za to wszystkie kupione ostatnio dzianiny, bo powodują w mojej prowizorycznej pracowni niezły bałagan, którego bardzo nie lubię. Dlatego postanowiłam zrobić naszyjniki z materiału w pierwszej kolejności. Największy problem z nimi jest taki, że klientki, które do mnie przychodzą zawsze chcą inną wersję kolorystyczną, niż ta którą wykonam. Jeśli mam szarości-błękit-biel, to okazuje się, że zamiast bieli chcą granat, a tam gdzie jest granat to chętnie by go wymieniły np. na róż. A ja jestem miękka i póki mam czas to wymieniam. Gorzej jeśli na końcu okazuje się, że i tak trzeba wrócić do pierwotnego rozwiązania - ale cóż nawet jeśli to syzyfowa praca, to przynajmniej przyjemna :-)
wtorek, 28 września 2010
Dziewczyna marynarza
Cyganka przepowiedziała mi kiedyś, że mój mąż będzie marynarzem. Dużo się nie pomyliła, Jasiu jest bowiem kierowcą ciężarówki. Nie mam jeszcze pomysłu na korale dla żony kierowcy, ale był pomysł na takie, dla dziewczyny marynarza :-)
Trochę filcu, szkło weneckie, sznurek. I proszę.
sobota, 25 września 2010
Lecą z nieba jak dawniej kasztany
Takiej jesieni jak dziś nie można nie lubić. Piękne słońce, rześkie powietrze, uśmiechnięci ludzie. Jestem dziś w Poznaniu, gdzie przy tej aurze podoba mi się wyjątkowo. Bo czemu miałoby się nie podobać, kiedy chce się żyć?
Na zdjęciu jesienne korale, zamówione na prezent. W rzeczywistości zieleń jest nieco bardziej soczysta, ale jak widać, już pomarańczą i żółcią dotknęła ją jesień. Filcowe kulki poprzekładałam drewienkami, które przypominają mam nadzieję o kasztanach. I niech się nosi :-)
wtorek, 21 września 2010
Szachownica
Dostałam zamówienie na biało-czarną broszkę. I pojawił się odwieczny problem kiedy coś jest biało-czarne, a kiedy już czarno białe :-) Skutkiem tego zamieszania są już nawet nie dwie, ale trzy nowe broszki, bo szarą postanowiłam zrobić dla równowagi. Jestem ciekawa, która zostanie dla mnie.
Do broszki zamówione zostały też filcowe korale. Na warkoczu. Kulki przełożyłam koralikami pandora i szklanymi, które miały być kiedyś kolczykami, ale zostały, no i proszę.
Biała wełna jest nieco bardziej kremowa niż zakładałam, ale wydaje mi się, że ta naturalność działa na jej korzyść. Zobaczymy co na to zamawiająca :-)
Do broszki zamówione zostały też filcowe korale. Na warkoczu. Kulki przełożyłam koralikami pandora i szklanymi, które miały być kiedyś kolczykami, ale zostały, no i proszę.
Biała wełna jest nieco bardziej kremowa niż zakładałam, ale wydaje mi się, że ta naturalność działa na jej korzyść. Zobaczymy co na to zamawiająca :-)
piątek, 17 września 2010
Filc od środka
Przecięłam krótko filcowane na mokro kulki i oto efekt. W połączeniu z koralikami i wstążką, chyba dość ciekawy. Kulki w środku mają nietypową fakturę, która zaskoczyła nawet mnie, jej autorkę. To mój ulubiony naszyjnik ostatnio. Nie tak często się zdarza, że jestem z jakiejś pracy zadowolona, a tutaj się udało.
Niestety praca ma też ciemne strony. Męczę się z ostatnimi papierami, by już dostać wypracowaną dotację. Jest strasznie pod górkę. Zdobycie funduszy to pikuś, przy tym co trzeba przeżyć później. No ale cóż, chciałam, to mam. I mam nadzieję, że wkrótce się okaże, że naprawdę te miesiące pisania wniosków, były tego warte.
Niestety praca ma też ciemne strony. Męczę się z ostatnimi papierami, by już dostać wypracowaną dotację. Jest strasznie pod górkę. Zdobycie funduszy to pikuś, przy tym co trzeba przeżyć później. No ale cóż, chciałam, to mam. I mam nadzieję, że wkrótce się okaże, że naprawdę te miesiące pisania wniosków, były tego warte.
środa, 8 września 2010
Zaplatam warkocze
Od pewnego czasu staram się przekonać moje klientki, że filc nie musi być ciężki i zimowy. Mnogość barw i możliwości jego zastosowania jest przecież właściwie nieograniczona. Ja upodobałam sobie łączenie go ze sznurkiem i drewnem i stale szukam na to nowych sposobów. Dziś motywem przewodnim są uplecione warkocze, wykończone zawiniętymi wokół kawałkami miękkiego filcu. Dzięki takiemu rozwiązaniu korale można nosić na wiele sposobów - sterując dowolnie ich długością. W przypadku wersji fioletowej łatwo założyć je również jako dużą i bogatą bransoletę. Wersja różowa, podwójna równie dobrze nadaje się do ubrania na golf, jak i do głębokiego dekoltu.
sobota, 4 września 2010
Jak to się nosi
Część zasobów kolczykowo-biżuteryjnych pojechała do Poznania. Może coś się komuś spodoba i znajdzie nowego właściciela. Poznań to póki co jedno z tych miejsc, w których moje wyroby przyjmują się całkiem nieźle, co zresztą cieszy bardzo. Zanim jednak kolczyki i korale ruszą w teren, dopadła się do nich Justynka, której ciężko pogodzić się z tym, że nie może mieć wszystkich dla siebie. Wszystko przymierza i sprawdza jak się nosi. A mówi, że nosi się dobrze. Nie ma to jak córka - żywa reklama :-)
[Te korale są aktualnie na sprzedaż w Poznaniu, od tego czy się spodobają zależy czy wrócą do Witnicy ;-)]
wtorek, 31 sierpnia 2010
Sezon na ślimaki
Kiedy uda mi się zrobić coś z czego jestem zadowolona, tak jak np. wczorajszy naszyjnik - zaczynam kombinować. Zawijanie ślimaków z filcu wydaje mi się bardzo ciekawą ozdobą, dlatego zaczęłam testować je w różnych wzorach i kolorach. W końcu jesień ma być kolorowa, czemu więc nie może być sezonem na ślimaki? ;-)
[ps. kliknięcie zdjęcia pozwala zobaczyć naszyjniki w większym rozmiarze]
[ps2. póki co każdy z tych naszyjników można jeszcze nabyć ;-)]
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Najbardziej lubię przeróbki
W tworzeniu biżuterii najbardziej lubię ten moment, gdy potrafię zrobić coś z niemal niczego. Naszyjnik powyżej jest tego przykładem. Filc został mi z zupełnie innego projektu - wystarczająco dużo by zrobić z niego ślimaki, za mało by wycinać krążki. Te błyszczące kulki to zwykłe drewniane korale. Kiedyś należały do mojej córki i miały cielisty kolor - miała je ponad 8 lat, więc zdążyły się wybrudzić i zostać rzucone w kąt. Postanowiłam przywrócić im blask - dosłownie i w przenośni, dlatego pomalowałam je perłowym lakierem. A co ze sznurkiem? To gruba biała nić, która została mi z... pikowania foteli w salonie. Proste, prawda?Właśnie taka robota daje mi największą przyjemność. :-)
niedziela, 29 sierpnia 2010
Przyjemne oblicze szarości
Z braku dobrego aparatu i treningu w robieniu profesjonalnych zdjęć, póki co mogę Wam zaprezentować jedynie amatorskie i zrobione na szybko zdjęcia biżuterii, której wykonanie było znacznie bardziej pracochłonne :-)
Na początek dowód na to, że szarość nie musi być smutna. Choć gdy się patrzy dziś za okno, ten kolor nie nastraja najlepiej, to w wydaniu filcowo-sznurkowym, z wyraźnym akcentem różu, zdaje się być znacznie bardziej pozytywny. Może dlatego te korale znalazły właścicielkę zaraz po tym, gdy je zrobiłam :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















