Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślimaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślimaki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 października 2010

Urodzinowy róż

Moja córka miała wstręt do koloru różowego. W dzieciństwie od innych dziewczynek odróżniało ją m.in. to, że najbardziej lubiła kolor zielony. Teraz kiedy ma 23 lata, sporo się pozmieniało :-) Ten naszyjnik, według wzoru, który już kiedyś pokazywałam na blogu, to jej urodzinowy prezent. Tydzień temu świętowała i w końcu udało mi się ją namówić na zrobienie zdjęcia.
Naszyjnik wykonany jest z pięciu kolorów dzianiny: dwóch odcieni szarości i dwóch różu. Wąskie paski splecione w warkocze, zwinęłam w ślimaki i zszyłam. Naszyjnik jest wkładany przez głowę, ale żeby można było regulować jego długość doczepiłam do niego jeszcze szare paski, które przy odpowiednim zawiązaniu pozwalają go nosić i krócej, i nieco dłużej. Ot taka radosna kombinacja :-)

Justynce, jeszcze raz, NAJLEPSZEGO!

poniedziałek, 13 września 2010

Jesienny miszmasz


Są kwiaty, są ślimaki i jest sznurek. A więc połączenie tego co mi ostatnio po głowie chodzi. Za oknem zrobiło się jesiennie i takie też nastroje w moich ostatnich ozdobach panują. Ale to chyba mimo wszystko nic złego, bo kto mówił, że jesień nie może być przyjemna?

 W wolnych chwilach próbuję swoich sił na >>Allegro<< i załatwiam ostatnie formalności związane z dotacją. Póki co nadal nie mam aparatu, dlatego zdjęci robię telefonem, ale mam nadzieję, że i to się wkrótce zmieni :-)

sobota, 11 września 2010

Winobranie, winobranie

"Ja na siebie wezmę winę za 
winobranie, daj mi pić do dna 
do wyczerpania winnic czarnych jak
jak bezradność na którą słów mi brak"

Zachwyt warkoczami i dzianiną się u mnie nie kończy. A do tego jeszcze w głośnikach Winobranie Muzykoterapii i proszę. Samo się robi.
Naszyjnik z winogron przygotowałam w dwóch wersjach - zakładanej przez głowę - wtedy ma jedną długość i stanowi coś ala kolorowy kołnierzyk oraz wiązanej - wtedy już można zdecydować jak najlepiej go nosić. Jak Wam się podoba?


piątek, 10 września 2010

Nie nudzą mi się warkocze


Wychodząc z założenia, że nie ma takiego materiału,  z którego nie dałoby się upleść ładnych warkoczy, wzięłam się za dzianinę. Mam ją już w końcu od kilku dni na warsztacie. Pracy jest przy tym sporo, ale jaka satysfakcja.
Ślimaki z szarych i fioletowych pasów są ze sobą zszyte. Bardzo ciasno, tak by zachowywały się na paskach jak klasyczny wisior. Czerń i czerwień spływają luźno. Mają ożywić naszyjnik. Ja lubię takie kontrastowe połączenia, ale gdyby ktoś chciał mieć stonowaną wersję, to jasne, nie ma problemu.

sobota, 4 września 2010

Jak to się nosi

Część zasobów kolczykowo-biżuteryjnych pojechała do Poznania. Może coś się komuś spodoba i znajdzie nowego właściciela. Poznań to póki co jedno z tych miejsc, w których moje wyroby przyjmują się całkiem nieźle, co zresztą cieszy bardzo. Zanim jednak kolczyki i korale ruszą w teren, dopadła się do nich Justynka, której ciężko pogodzić się z tym, że nie może mieć wszystkich dla siebie. Wszystko przymierza i sprawdza jak się nosi. A mówi, że nosi się dobrze. Nie ma to jak córka - żywa reklama :-)

[Te korale są aktualnie na sprzedaż w Poznaniu, od tego czy się spodobają zależy czy wrócą do Witnicy ;-)]


wtorek, 31 sierpnia 2010

Sezon na ślimaki

Kiedy uda mi się zrobić coś z czego jestem zadowolona, tak jak np. wczorajszy naszyjnik - zaczynam kombinować. Zawijanie ślimaków z filcu wydaje mi się bardzo ciekawą ozdobą, dlatego zaczęłam testować je w różnych wzorach i kolorach. W końcu jesień ma być kolorowa, czemu więc nie może być sezonem na ślimaki? ;-)

[ps. kliknięcie zdjęcia pozwala zobaczyć naszyjniki w większym rozmiarze]
[ps2. póki co każdy z tych naszyjników można jeszcze nabyć ;-)]

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Najbardziej lubię przeróbki


W tworzeniu biżuterii najbardziej lubię ten moment, gdy potrafię zrobić coś z niemal niczego. Naszyjnik powyżej jest tego przykładem. Filc został mi z zupełnie innego projektu - wystarczająco dużo by zrobić z niego ślimaki, za mało by wycinać krążki. Te błyszczące kulki to zwykłe drewniane korale. Kiedyś należały do mojej córki i miały cielisty kolor - miała je ponad 8 lat, więc zdążyły się wybrudzić i zostać rzucone w kąt. Postanowiłam przywrócić im blask - dosłownie i w przenośni, dlatego pomalowałam je perłowym lakierem. A co ze sznurkiem? To gruba biała nić, która została mi z... pikowania foteli w salonie. Proste, prawda?Właśnie taka robota daje mi największą przyjemność. :-)