Ja najbardziej lubię mleczną. Ale nie przeszkadza mi połączenie z gorzką i białą. Czekoladowy naszyjnik musi być w końcu smaczny. Mam nadzieję, że ten jest ;-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drewno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drewno. Pokaż wszystkie posty
sobota, 9 października 2010
sobota, 25 września 2010
Lecą z nieba jak dawniej kasztany
Takiej jesieni jak dziś nie można nie lubić. Piękne słońce, rześkie powietrze, uśmiechnięci ludzie. Jestem dziś w Poznaniu, gdzie przy tej aurze podoba mi się wyjątkowo. Bo czemu miałoby się nie podobać, kiedy chce się żyć?
Na zdjęciu jesienne korale, zamówione na prezent. W rzeczywistości zieleń jest nieco bardziej soczysta, ale jak widać, już pomarańczą i żółcią dotknęła ją jesień. Filcowe kulki poprzekładałam drewienkami, które przypominają mam nadzieję o kasztanach. I niech się nosi :-)
środa, 1 września 2010
Kraków w moim mieście
Justyna przywiozła z krakowskich wakacji bardzo ładne korale zawinięte w chustę o etnicznych wzorach. Spodobały mi się i pomyślałam, że to coś co spodoba się też moim klientkom. Moim celem nie było oczywiście ich kopiowanie, więc w wolnej chwili zaczęłam szukać materiałów, które nadałyby sprawdzonej formie nowego charakteru.
W szafie znalazłam kilka starych bluzek o pięknej fakturze, które jak myślałam, świetnie by się do tego nadawały. Pomyliłam się jednak. Okazało się, że tunel potrzebny do korali musi mieć długość ok. 2 metrów. Żadna bluzka nie ma takiego zapasu. Na szczęście są lumpeksy. A w nich barwne zasłony, prześcieradła, pościele. I oprócz tego, że są ładne nie są bardzo drogie.
Chciałam, by korale były nie tylko ładne, ale też by nie były za lekkie. Dlatego uznałam, że korale w środku nie powinny być plastykowe. Wybrałam drewniane.
Efekt to praca zespołowa. Nie mam jeszcze maszyny do szycia, więc tunele uszyła mi moja siostra Basia. To ona pilnowała też, żeby wszystkie supełki były równe :-)
[by przyjrzeć się wystarczy kliknąć; wszystkie korale znajdują się w mojej ofercie]
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Najbardziej lubię przeróbki
W tworzeniu biżuterii najbardziej lubię ten moment, gdy potrafię zrobić coś z niemal niczego. Naszyjnik powyżej jest tego przykładem. Filc został mi z zupełnie innego projektu - wystarczająco dużo by zrobić z niego ślimaki, za mało by wycinać krążki. Te błyszczące kulki to zwykłe drewniane korale. Kiedyś należały do mojej córki i miały cielisty kolor - miała je ponad 8 lat, więc zdążyły się wybrudzić i zostać rzucone w kąt. Postanowiłam przywrócić im blask - dosłownie i w przenośni, dlatego pomalowałam je perłowym lakierem. A co ze sznurkiem? To gruba biała nić, która została mi z... pikowania foteli w salonie. Proste, prawda?Właśnie taka robota daje mi największą przyjemność. :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


