W wolnych chwilach próbuję swoich sił na >>Allegro<< i załatwiam ostatnie formalności związane z dotacją. Póki co nadal nie mam aparatu, dlatego zdjęci robię telefonem, ale mam nadzieję, że i to się wkrótce zmieni :-)
poniedziałek, 13 września 2010
Jesienny miszmasz
W wolnych chwilach próbuję swoich sił na >>Allegro<< i załatwiam ostatnie formalności związane z dotacją. Póki co nadal nie mam aparatu, dlatego zdjęci robię telefonem, ale mam nadzieję, że i to się wkrótce zmieni :-)
sobota, 11 września 2010
Winobranie, winobranie
"Ja na siebie wezmę winę za
winobranie, daj mi pić do dna
do wyczerpania winnic czarnych jak
jak bezradność na którą słów mi brak"
Zachwyt warkoczami i dzianiną się u mnie nie kończy. A do tego jeszcze w głośnikach Winobranie Muzykoterapii i proszę. Samo się robi.
Naszyjnik z winogron przygotowałam w dwóch wersjach - zakładanej przez głowę - wtedy ma jedną długość i stanowi coś ala kolorowy kołnierzyk oraz wiązanej - wtedy już można zdecydować jak najlepiej go nosić. Jak Wam się podoba?
piątek, 10 września 2010
Nie nudzą mi się warkocze
Wychodząc z założenia, że nie ma takiego materiału, z którego nie dałoby się upleść ładnych warkoczy, wzięłam się za dzianinę. Mam ją już w końcu od kilku dni na warsztacie. Pracy jest przy tym sporo, ale jaka satysfakcja.
Ślimaki z szarych i fioletowych pasów są ze sobą zszyte. Bardzo ciasno, tak by zachowywały się na paskach jak klasyczny wisior. Czerń i czerwień spływają luźno. Mają ożywić naszyjnik. Ja lubię takie kontrastowe połączenia, ale gdyby ktoś chciał mieć stonowaną wersję, to jasne, nie ma problemu.
czwartek, 9 września 2010
Nowe życie dzianiny
Pomysł podsunęła mi Justyna, która kiedyś dzianinowy naszyjnik kupiła za nie małe pieniądze w jednej z firm odzieżowych. Jej naszyjnik był szary, przeplatany metalowymi łańcuszkami. To jednak nie do końca mój styl, ale samo zastosowanie materiału bardzo mi się spodobało.
Połączenie szarości i błękitów to muszę przyznać szczerze jedna z moich ulubionych kompozycji, nie tylko gdy o biżuterię chodzi. W pasmanterii kupiłam więc na próbę po 30 cm dzianiny w kilku kolorach, ale to od tych ulubionych zaczęłam. Cienkie paski tnie się dość trudno, bo materiał szybko się zwija, ale efekt moim zdaniem jest wart poświęconego czasu.
Takie dzianinowe naszyjniki świetnie nadają się na jesień. Ten mój jest stosunkowo długi, ale gdyby trochę go zmniejszyć świetnie zastępowałoby szal. Może nie grzałby za bardzo, ale mógłby chronić przed wiatrem. No i najważniejsze bardzo ładnie wyglądać ;-)
Doczepiona do naszyjnika broszka to oczywiście kolejna zabawa z filcem. Bardzo mi się spodobało ich robienie i teraz dokładam je gdzie się tylko da. Przyznaję ;-)
Połączenie szarości i błękitów to muszę przyznać szczerze jedna z moich ulubionych kompozycji, nie tylko gdy o biżuterię chodzi. W pasmanterii kupiłam więc na próbę po 30 cm dzianiny w kilku kolorach, ale to od tych ulubionych zaczęłam. Cienkie paski tnie się dość trudno, bo materiał szybko się zwija, ale efekt moim zdaniem jest wart poświęconego czasu.
Takie dzianinowe naszyjniki świetnie nadają się na jesień. Ten mój jest stosunkowo długi, ale gdyby trochę go zmniejszyć świetnie zastępowałoby szal. Może nie grzałby za bardzo, ale mógłby chronić przed wiatrem. No i najważniejsze bardzo ładnie wyglądać ;-)
Doczepiona do naszyjnika broszka to oczywiście kolejna zabawa z filcem. Bardzo mi się spodobało ich robienie i teraz dokładam je gdzie się tylko da. Przyznaję ;-)
to ten sam naszyjnik, tylko na tym tle wygląda nieco inaczej.
środa, 8 września 2010
Zaplatam warkocze
Od pewnego czasu staram się przekonać moje klientki, że filc nie musi być ciężki i zimowy. Mnogość barw i możliwości jego zastosowania jest przecież właściwie nieograniczona. Ja upodobałam sobie łączenie go ze sznurkiem i drewnem i stale szukam na to nowych sposobów. Dziś motywem przewodnim są uplecione warkocze, wykończone zawiniętymi wokół kawałkami miękkiego filcu. Dzięki takiemu rozwiązaniu korale można nosić na wiele sposobów - sterując dowolnie ich długością. W przypadku wersji fioletowej łatwo założyć je również jako dużą i bogatą bransoletę. Wersja różowa, podwójna równie dobrze nadaje się do ubrania na golf, jak i do głębokiego dekoltu.
sobota, 4 września 2010
Jak to się nosi
Część zasobów kolczykowo-biżuteryjnych pojechała do Poznania. Może coś się komuś spodoba i znajdzie nowego właściciela. Poznań to póki co jedno z tych miejsc, w których moje wyroby przyjmują się całkiem nieźle, co zresztą cieszy bardzo. Zanim jednak kolczyki i korale ruszą w teren, dopadła się do nich Justynka, której ciężko pogodzić się z tym, że nie może mieć wszystkich dla siebie. Wszystko przymierza i sprawdza jak się nosi. A mówi, że nosi się dobrze. Nie ma to jak córka - żywa reklama :-)
[Te korale są aktualnie na sprzedaż w Poznaniu, od tego czy się spodobają zależy czy wrócą do Witnicy ;-)]
środa, 1 września 2010
Kraków w moim mieście
Justyna przywiozła z krakowskich wakacji bardzo ładne korale zawinięte w chustę o etnicznych wzorach. Spodobały mi się i pomyślałam, że to coś co spodoba się też moim klientkom. Moim celem nie było oczywiście ich kopiowanie, więc w wolnej chwili zaczęłam szukać materiałów, które nadałyby sprawdzonej formie nowego charakteru.
W szafie znalazłam kilka starych bluzek o pięknej fakturze, które jak myślałam, świetnie by się do tego nadawały. Pomyliłam się jednak. Okazało się, że tunel potrzebny do korali musi mieć długość ok. 2 metrów. Żadna bluzka nie ma takiego zapasu. Na szczęście są lumpeksy. A w nich barwne zasłony, prześcieradła, pościele. I oprócz tego, że są ładne nie są bardzo drogie.
Chciałam, by korale były nie tylko ładne, ale też by nie były za lekkie. Dlatego uznałam, że korale w środku nie powinny być plastykowe. Wybrałam drewniane.
Efekt to praca zespołowa. Nie mam jeszcze maszyny do szycia, więc tunele uszyła mi moja siostra Basia. To ona pilnowała też, żeby wszystkie supełki były równe :-)
[by przyjrzeć się wystarczy kliknąć; wszystkie korale znajdują się w mojej ofercie]
Subskrybuj:
Posty (Atom)










